Jeśli Bóg zechce (wszyscy zginiecie)

YouTube Screenshot
Członkami Państwa Islamskiego zostało dziesiątki tysięcy cudzoziemców z Europy Zachodniej, Australii, a nawet USA. Czemu ISIS zawdzięcza swoją siłę i czym przyciąga sympatyków?

„W historii Iraku skończyła się mroczna i bolesna era. Nadszedł dzień nadziei. Wszyscy Irakijczycy mogą się teraz zjednoczyć, odrzucić przemoc i budować nowy Irak” – mówił w swoim przemówieniu w 2003 roku prezydent USA George W. Bush tuż po tym, kiedy świat dowiedział się o schwytaniu Saddama Husajna. Słowa te dziś brzmią dziś jak kpina. Choć początkowo sytuację w kraju udało się częściowo ustabilizować, to wycofanie amerykańskich wojsk umożliwiło rozwój organizacji terrorystycznej, która pojęciu „terror” nadaje zupełnie nowe znaczenie.


Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie, szerzej znane pod skrótem ISIS (a także IPIL, lub Da’asz) to obecnie największa i najbogatsza organizacja tego typu. Ma własne siły zbrojne, terytorium i sądownictwo, a za sprawą masowych egzekucji, obcinania głów niewiernych, zabójstw, gwałtów i burzenia bezcennych zabytków stała się główną twarzą islamskiego terroryzmu. Ekstremiści zdołali zaledwie w kilkanaście miesięcy utworzyć „kalifat” na części terytoriów Iraku i Syrii. ISIS wywołuje trwogę w mieszkańcach Bliskiego Wschodu i Afryki, a zagrożone czują się też państwa południa Europy.


Seksualny dżihad

Pseudopaństwo świetnie działa na polu marketingowym, siejąc jeszcze większy postrach i przyciągając do siebie rzesze kolejnych zwolenników. Jego członkowie niezwykle sprawnie posługują się internetem. Bojownicy produkują internetowe filmiki, działają na Twitterze, YouTube, wydają własny magazyn internetowy. Sieć i środki masowego przekazu stały się jednym z elementów ich siły, nie wykorzystywanym w takim stopniu dotychczas przez żadne inne, znane organizacje terrorystyczne. „Nawróćcie się, póki jest jeszcze czas. Póki nie przyszliśmy do waszych domów, aby sprawdzić, czy jesteście wierni Bogu Jedynemu. Jeśli nie, to zginiecie jak wszyscy niewierni. Takie jest prawo Allaha” – przestrzegał za pośrednictwem krajowych mediów Adrian Al N., Polak, który walczył po stronie dżihadystów w Syrii. Z jego relacji wynika, że coraz więcej młodych ludzi z Europy dołącza do Państwa Islamskiego. Organizacja nie narzeka także na zainteresowanie bliskowschodnich wyznawców Allaha.

Niemiecka badaczka Karin Kneissl powody zainteresowania mężczyzn ISIS upatruje w ich seksualnej frustracji. Twierdzi, że na kontakty z kobietami mogą liczyć jedynie ci muzułmanie, którzy się ożenią, a na to przed 30 rokiem życia pozwolić sobie może niewielu.
– Jihad al-Nikah, czyli „seksualny dżihad” według koncepcji dżihadystów jest formą poświęcenia się kobiet, które własnowolnie oddają się licznym mężczyznom walczącym w świętej wojnie. Ale na małżeństwo w młodym wieku może sobie pozwolić bardzo niewielu muzułmanów – mówi Witold Repetowicz, dziennikarz i analityk ds. międzynarodowych, który w czerwcu ub.r. wrócił z podróży po Syrii i Iraku.

ISIS szuka zbawienia

Słowem-kluczem do zrozumienia potęgi ISIS jest jednak przede wszystkim słowo „kalifat”, czyli muzułmański odpowiednik cesarstwa. Przywódca Państwa Islamskiego, Abu Bakr al-Baghdadi przekonywał w swoich kazaniach, że jego odtworzenie, to święty obowiązek całej wspólnoty wiernych. Bojownicy swoje współczesne, przestępcze działania wzorują na naukach proroka. W hadisach, czyli przekazach o Mahomecie znajdziemy m.in. informacje o zabijaniu niewiernych, czy seksualnych niewolnicach. – Politycy lubią powtarzać, że ISIS nie ma nic wspólnego z islamem. Nie jest to prawdą, musielibyśmy bowiem uznać, iż salafizm i wahabizm (radykalna, archaiczna odmiana islamu; nazwy są stosowane zamiennie - dop. red.) też nie ma nic wspólnego z islamem, a koncepcje te niewiele się od siebie różnią. Każdy salafita według mojej opinii jest potencjalnym członkiem Państwa Islamskiego. Islam większości muzułmanów nie ma z tym wiele wspólnego, choć te proporcje zmieniają się na korzyść dzihadystów – dodaje Repetowicz, tłumacząc, że siła ISIS ma dwa oblicza: formalne i ideologiczne. To właśnie wśród salafitów najwięcej jest muzułmanów powiązanych z terroryzmem. Jedynym źródłem prawa jest dla nich Koran, a oni sami chcą żyć tak jak współtowarzysze Mahometa w VII wieku.

Radykalne, surowe i najbardziej fundamentalistyczne interpretowanie islamu, według którego Koran jest dziełem doskonałym, a jedynym słusznym prawem prawo boskie, doprowadziło do tego, że ISIS rósł i rośnie w siłę. Za sprawą salafitów postulujących odrodzenie islamu poprzez powrót do jego pierwotnych źródeł, kalifat stał się więc czymś więcej niż tylko jednostką polityczną. Muzułmanie muszą zadeklarować mu poddanie. W przeciwnym razie zostaną uznani za niewiernych. To właśnie dlatego ISIS zabija również swoich współbraci – szyitów – wyznających unowocześnioną wersję ich wspólnej wiary. Dżihadyści są więc gotowi wypełniać wolę proroka, stawać w obronie jedynej prawdziwej religii i w jej imię ginąć. In sza’a allah (jeśli Bóg zechce).
Trwa ładowanie komentarzy...