O autorze
Dziennikarz.
Lubię robić wiele rzeczy i również wieloma się interesuję. Publikowałem m.in. w "Dużym Formacie" (Gazeta Wyborcza), "Press", "Newsweek Polska" i Onet.pl. Obecnie współpracuję z największą stacją telewizyjną w Polsce. Dla przyjemności: fotografuję, podróżuję i biegam.
Znajdziesz mnie na Twitterze: twitter.com/PiotrPress

Armenia odwraca się od Rosji, Azerbejdżan szykuje się do wojny?

Stepanakert (azer. Xankəndi) – największe miasto i stolica separatystycznej Republiki Górskiego Karabachu / materiały autora
Stepanakert (azer. Xankəndi) – największe miasto i stolica separatystycznej Republiki Górskiego Karabachu / materiały autora (c) Piotr Zieliński
Rosyjski żołnierz, który na początku stycznia zamordował sześcioosobową rodzinę nie zostanie wydany Armenii, bo jest to wbrew rosyjskiej Konstytucji. Czy 19-latek, który przyznał się do popełnienia zbrodni doprowadzi do ochłodzenia stosunków między dotychczasowymi sojusznikami, a w efekcie - do odmrożenia konfliktu Armenii z Azerbejdżanem o Górski Karabach?

Armenia wciąż jest w szoku po brutalnym mordzie, jakiego dokonał Walerij Permjakow na rodzinie Awetisajanów. Pochodzący z Syberii młody mężczyzna służył w rosyjskiej bazie wojskowej na granicy z Turcją. W nocy z 12 na 13 stycznia zbiegł z bronią w czasie pełnienia służby, by niedługo potem wtargnąć do jednego z mieszkań w Gyumri i dokonać przerażającej rzezi. W dniu pogrzebu na ulicach miasta zaczęły gromadzić się tysiące osób, a zgromadzenie przerodziło się w protesty i starcia z policją. Także mieszkańcy innych ormiańskich miejscowości domagają się przekazania oskarżonego stronie ormiańskiej, na co jednak nie chce się zgodzić Kreml. Brutalna zbrodnia ponownie wywołała wśród Ormian dyskusję na temat sensu istnienia rosyjskich baz w ich kraju, tym bardziej, że już wcześniej dochodziło do różnych incydentów z udziałem rosyjskich żołnierzy. Pikanterii dodaje fakt, że Giumri to jedna z ważniejszych baz wojskowych na całym Kaukazie pozwalająca Rosji na kontrolowanie konfliktu o Górski Karabach. Jak informuje portal Kresy24.pl - w bazie stacjonują wycelowane w Azerbejdżan rakiety Iskander-M i wyrzutnie rakiet Tornado.



Mój przyjaciel wróg

Rosja od wielu lat jest sojusznikiem Armenii, czego przykładem było włączenie jej wraz z Białorusią i Kazachstanem do Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Od wielu lat wspiera ją także w ormiańsko-azerskim konflikcie zbrojnym o Górski Karabach. Spór ten wybuchł w 1988 roku i przerodził w wojnę pomiędzy już niepodległymi państwami. Choć w 1994 roku zawarto rozejm i podpisano zawieszenie broni, systematycznie je naruszano. Według danych z 2006 roku, ok. 200 osób ginęło w okolicach wyznaczonej linii demarkacyjnej wskutek postrzałów snajperskich, czy wybuchów min przeciwpiechotnych. Dziś Górski Karabach formalnie wciąż pozostaje częścią Azerbejdżanu, jednak to Armenia okupuje te tereny i wspiera karabaskich separatystów wiedząc, że podobnie jak wcześniej - może liczyć jedynie na pomoc Rosji, bo wspólnota międzynarodowa nigdy nie zaakceptuje naruszenia integralności terytorialnej Azerów.

Azerbejdżan się zbroi

Azerbejdżan i Armenia nadal są w stanie wojny. Czy ormiańsko-rosyjskie napięcie i ewentualne wycofanie się Rosjan z Armenii doprowadzi do eskalacji napięcia pomiędzy krajami? Ilham Alijew, prezydent Azerbejdżanu kilka lat temu w Baku, ostrzegał, że zrobi wszystko, by odzyskać terytorium okupowane przez Armenię, sugerując, że jego kraj jest gotowy by sięgnąć po wszystkie środki chcąc przywrócić integralność terytorialną. Faktem jest również to, że Azerbejdżan od wielu lat wydaje na zbrojenia znacznie więcej, niż wynoszą roczne budżety Armenii. Według dokumentu „Military Balace” azerbejdżański budżet na obronność w 2013 roku wyniósł ok. 3,7 mld dolarów przy zaledwie 447 milionach dolarów Armenii. Kolejnym problemem Ormian jest zacieśniająca się współpraca z Rosjan z Azerami. W 2013 roku Ilham Alijew i Władimir Putin podpisali kontrakt warty 4 mld dolarów na zakup uzbrojenia od Rosji – nieformalnie był to środek nacisku na Armenię, by ta zrezygnowała z podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Czy Europę w najbliższym czasie czeka zatem kolejny konflikt zbrojny? Bogacący się na ropie Azerbejdżan mający w regionie silnego sojusznika – Turcję, może się wkrótce na to zdecydować.
Trwa ładowanie komentarzy...