Mój przyjaciel wróg
Rosja od wielu lat jest sojusznikiem Armenii, czego przykładem było włączenie jej wraz z Białorusią i Kazachstanem do Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Od wielu lat wspiera ją także w ormiańsko-azerskim konflikcie zbrojnym o Górski Karabach. Spór ten wybuchł w 1988 roku i przerodził w wojnę pomiędzy już niepodległymi państwami. Choć w 1994 roku zawarto rozejm i podpisano zawieszenie broni, systematycznie je naruszano. Według danych z 2006 roku, ok. 200 osób ginęło w okolicach wyznaczonej linii demarkacyjnej wskutek postrzałów snajperskich, czy wybuchów min przeciwpiechotnych. Dziś Górski Karabach formalnie wciąż pozostaje częścią Azerbejdżanu, jednak to Armenia okupuje te tereny i wspiera karabaskich separatystów wiedząc, że podobnie jak wcześniej - może liczyć jedynie na pomoc Rosji, bo wspólnota międzynarodowa nigdy nie zaakceptuje naruszenia integralności terytorialnej Azerów.
Azerbejdżan się zbroi
Azerbejdżan i Armenia nadal są w stanie wojny. Czy ormiańsko-rosyjskie napięcie i ewentualne wycofanie się Rosjan z Armenii doprowadzi do eskalacji napięcia pomiędzy krajami? Ilham Alijew, prezydent Azerbejdżanu kilka lat temu w Baku, ostrzegał, że zrobi wszystko, by odzyskać terytorium okupowane przez Armenię, sugerując, że jego kraj jest gotowy by sięgnąć po wszystkie środki chcąc przywrócić integralność terytorialną. Faktem jest również to, że Azerbejdżan od wielu lat wydaje na zbrojenia znacznie więcej, niż wynoszą roczne budżety Armenii. Według dokumentu „Military Balace” azerbejdżański budżet na obronność w 2013 roku wyniósł ok. 3,7 mld dolarów przy zaledwie 447 milionach dolarów Armenii. Kolejnym problemem Ormian jest zacieśniająca się współpraca z Rosjan z Azerami. W 2013 roku Ilham Alijew i Władimir Putin podpisali kontrakt warty 4 mld dolarów na zakup uzbrojenia od Rosji – nieformalnie był to środek nacisku na Armenię, by ta zrezygnowała z podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Czy Europę w najbliższym czasie czeka zatem kolejny konflikt zbrojny? Bogacący się na ropie Azerbejdżan mający w regionie silnego sojusznika – Turcję, może się wkrótce na to zdecydować.
